Strona:PL Stendhal - Pustelnia parmeńska tom I.djvu/239

Ta strona została przepisana.

a nie starał się z nią widzieć. Fabrycy był oczarowany listami hrabiego Mosca, oddychał szczerą i szlachetną przyjaźnią. Odgadł, że hrabia pisał do Bolonji, aby uśmierzyć podejrzenia jakie mogły ciążyć na nim co do pojedynku. Policja okazała się idealnie sprawiedliwa: stwierdziła, że dwaj cudzoziemcy — z których jeden tylko, mianowicie ranny (hrabia M...) był wiadomy — bili się na szpady, w obecności przeszło trzydziestu chłopów, wśród których znalazł się pod koniec walki miejscowy proboszcz, czyniący daremne wysiłki aby rozdzielić walczących. Ponieważ nikt nie wymienił Józefa Bossi, w niespełna dwa miesiące później Fabrycy ośmielił się wrócić do Bolonji, bardziej niż kiedykolwiek przeświadczony, że los odmówił mu poznania szlachetnej i duchowej strony miłości. Wytłumaczył to obszernie księżnej; był znużony samotnością i pragnął odnaleźć urocze wieczory pędzone między hrabią a ciotką. Od czasu rozstania z nimi, nie zaznał słodyczy dobrego towarzystwa.
„Tak się wynudziłem miłością, którą siliłem się w sobie obudzić, pisał do księżnej, że obecnie, choćby kaprys Fausty trwał jeszcze, nie zrobiłbym ani dwudziestu mil aby ją wziąć za słowo; toteż niesłusznie się obawiasz że pognam do Paryża, gdzie, jak słyszę, śpiewa teraz z szalonem powodzeniem. Zrobiłbym natomiast nieskończoną ilość mil, aby spędzić wieczór z tobą i z kochanym hrabią, tak dobrym dla swych przyjaciół“.

KONIEC TOMU PIERWSZEGO.