Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1032

Ta strona została przepisana.


— Tak, tak! — krzyknęło kilka głosów, drżących z gniewu — trzeba nam życia jednego lub drugiego z nich.
— Lub obydwóch...
— Bo dlaczego ten przeszkadza nam poszarpać naszego truciciela?
— Niech zginie! niech zginie!
Po tym wybuchu dzikich okrzyków, tłuszcza rzuciła się do kraty chóru, przy której drzwiach stał Gabrjel.