Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1088

Ta strona została przepisana.


się twoja przedziwna rezygnacja, twoja smutna, czysta miłość, wszystko to uderzyło ją tak mocno, iż na łożu śmierci mogła była przytoczyć mi jeszcze niektóre ustępy z twego dziennika, tym sposobem tłumacząc mi przyczynę twego nagłego zniknięcia; nie wątpiła bowiem, że obawa rozgłoszenia twej miłości ku AgrykoJi, była pewno przyczyną twego oddalenia.
— Pani, to przeraża...
— Uspokój się, moje dziecko; widzisz, jak broń złośliwych zwraca się częstokroć przeciwko nim samym, gdyż od chwili, kiedy się dowiedziałam o przyczynie twego oddalenia, tem mocniej jeszcze pokochałam cię. Od owej chwili używałam wszystkich sposobów dowiedzenia się o tobie; nakoniec, po długich poszukiwaniach, właśnie dziś rano, osoba, którą zobowiązałam, aby się dowiedziała o miejscu twego zamieszkania, potrafiła dowiedzieć się, że mieszkasz w tym domu. Pan Agrykola, będąc właśnie u mnie, prosił mnie, aby mógł udać się ze mną.
— Agrykola! — zawołała Garbuska, składając ręce — przybył...
— Tak, moje dziecko, uspokój się... Kiedy ja udzielałam ci pierwszego ratunku... on tymczasem zajmował się twoją biedną siostrą... wkrótce go ujrzysz. Mówię ci tylko, że nie powinnaś była umierać, gdyż ludzie, kochający cię i ci, których ty kochasz, jeszcze cię potrzebują.
— Ja sądziłam, że pani jesteś szczęśliwą. Agrykola ożenił się z młodą dziewczyną, która kocha i która, jak się spodziewam, uszczęśliwi go. Komuż zresztą mogłam być użyteczną?
— Najprzód mnie, wiedz o tem... A potem, któż ci to powiedział, że Agrykola nigdy nie będzie potrzebować cię? Któż cię zapewnił, że szczęście jego lub jego rodziny będzie zawsze trwało i żadnych nie dozna niepomyślności? A i w takim nawet razie kiedyby wszyscy, co cię kochają, mieli być ciągle szczęśliwymi, czyżby ich szczę-