Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1106

Ta strona została przepisana.


CZĘŚĆ III.
W PAJĘCZEJ SIECI.
I.
DWA POWOZY.

Było to wieczorem tego samego dnia, w którym panna de Cardoville przeszkodziła popełnić samobójstwo Garbusce.
Jedenasta godzina bije, wiatr dmie gwałtownie i pędzi grube chmury, które zakrywają zupełnie blade światło księżyca. Zadyszane konie ledwo powoli ciągną fiakr pod dość przykrą spadzistość ulicy Białej, niedaleko od rogatki, gdzie jest dom, zamieszkały przez księcia Dżalmę.
Powóz ten zatrzymuje się. Woźnica, klnący pod nosem, że tak długi odbywa kurs, zbliża się do owej przykrej spadzistości, wykręca się na koźle, nachyla się do okna na przodzie powozu i mówi zadąsanym tonem do osoby, którą wiezie:
— Czy tu już wreszcie będzie koniec?
— Uważaj na małą furtkę z daszkiem, jak ją zobaczysz, pojedź jeszcze ze dwadzieścia kroków i potem zatrzymaj się... przy murze — odpowiedział niecierpliwie krzykliwy głos, z wyraźnym akcentem włoskim.
— A to mi dopiero, ten djabeł niemiecki będzie mną kręcił, jak jakim głupcem — mruczał sobie pod nosem rozgniewany woźnica.
Tak jadąc i jadąc powoli, znowu się zatrzymał.
— Już minąłem numer 50, jest furtka z daszkiem rzekł woźnica.
— Czy to ta?