Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1111

Ta strona została przepisana.


— A cóż ten stary żyd zrobił z trumną oznaczoną siedmioma czarnemi punktami?
— Proszę Waszej Wysokości, szło za nim dwóch ludzi, niosących mary, osłonione firankami; zapalił latarnie i poszedł na wskazane przez grabarza miejsce, a za nim ci dwaj ludzie... Tłum karawanów przeszkodził mi i straciłem z oczu żyda, za którym puściłem się w trop pomiędzy grobami; nie mogłem go już odnaleźć...
— W rzeczy samej to coś ciekawego, ale cóż on chciał zrobić z ową trumną?...
— Mówią o nim, że używa trupów do robienia czarów...
— Oh! te niedowiarki zdolni są do wszystkiego... nawet do związków z nieprzyjacielem ludzi... Zresztą, zobaczymy.. może to odkrycie Okaże się ważnem...
W tej chwili na odległej wieży zegar uderzył północ.
— Północ!... już północ?...
— Tak, proszę Waszej Wysokości.
— Muszę już jechać... bądź zdrów... Tak więc zapewniasz mię: gdy nastąpi sposobność, skoro odbierzesz drugą połowę krucyfiksu ze słoniowej kości, którą ci niedawno dałem, dotrzymasz swej obietnicy?
— Na Bohwanję, przysięgam Waszej Wysokości.
— Nie zapomnij także, że dla większej pewności, osoba, oddająca ci drugą połowę krucyfiksu winna będzie powiedzieć ci... Czy pamiętasz? Cóż winna będzie powiedzieć ci?
— Proszę Waszej Wysokości, powinna powiedzieć mi: od czary do ust bardzo daleko.
— Bardzo dobrze... Bądź zdrów. Tajemnica i wierność.
— Tajemnica i wierność, proszę Waszej Wysokości — odpowiedział mężczyzna w płaszczu.
W kilka sekund potem powóz odjechał, uwożąc kardy-