Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1117

Ta strona została przepisana.


dzają kochankiem lękliwym, mdlejącym, który pokornym głosem prosi o to, co powinien wziąć gwałtem...
— Ależ ja dziś odwiedzam pannę de Cardoville pierwszy raz.
— Wierz mi Wasza Książęca Mość, jakkolwiek to dziwnem się mu zdaje, jednak to jest rozsądne... Przypomnij sobie książę przeszłość... grając rolę nieśmiałego kochanka, czy sprowadziłeś Wasza Książęca Mość do swych stóp tę dumną dziewczynę? Nie, dokazałeś tego, udając miłość ku innej kobiecie... A więc nie trzeba być słabym... lew nie wzdycha, jak jaka synogarlica. Wierz mi, Wasza Książęca Mość, bądź tylko śmiałym... tylko śmiałym... a dziś jeszcze będziesz sułtanem, uwielbianym przez tę dziewkę, której piękność podziwia cały Paryż...
Po kilku chwilach milczenia, Dżalma. kiwając głową z wyrazem tkliwego politowania, rzekł do metysa łagodnym, dźwięcznym głosem:
— Pocóż mnie tak zdradzać? dlaczego tak złośliwie doradzać mi użycie gwałtu, postrachu, podejścia... względem anioła czystości... względem dziewicy, którą ja szanuję jak własną matkę? Czyż nie dosyć jeszcze, żeś się oddał mym nieprzyjaciołom, nieprzyjaciołom, co mnie bez przerwy ścigali?
Gdyby Dżalrna rzucił się na metysa z podniesionym sztyletem, nie tyleby to zdziwiło, zmieszało, a może mniej przestraszyło tegoż, aniżeli gdy usłyszał Dżalmę, mówiącego mu o jego zdradzie tonem łagodnej przygany.
Faryngea żywo cofnął się o krok, jakgdyby myślał o obronie.
Młody książę mówił znowu z tą samą spokojną łagodnością:
— Nie lękaj się niczego... wczoraj zabiłbym cię... lecz dziś uszczęśliwiona miłość czyni mnie sprawiedliwym, łaskawym; lituję się bardzo nad tobą, bez żółci, żałuję cię, musiałeś być bardzo nieszczęśliwy... kiedy się stałeś tak złym.