Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1130

Ta strona została przepisana.


cie, które dawniej pędziłeś; może te wspomnienia wzbudzą w tobie wielki żal przy tym cichym odpoczynku, jakiego teraz używasz; może znowu zechcesz puścić się w zawód, pełen wszelkiego rodzaju trosk, może zechcesz zawiązać nową przyjaźń, miłość, wejść w nowe związki, może zechcesz wrócić do zgiełku i żyć, jak wprzód żyłeś. Jeżeli takie żądze obudzą się w tobie, będzie to znakiem, że jeszcze nie dojrzałeś do życia na osobności... wtedy bądź im posłuszny, kochany synu; szukaj znowu rozrywek, zabaw, uciech...
— Ja, mój ojcze, powrócić do tego świata, w którym tyle ucierpiałem... w którym pozostawiłem moje ostatnie złudzenia... ja... miałbym się mieszać do jego uciech, do jego rozkoszy... ach!... to okrutne szyderstwo...
— Nie jest to szyderstwo, mój synu... może się zdarzyć, że widok, mowa tego uczciwego rzemieślnika obudzą w tobie myśli, o których teraz sądzisz, że się już na zawsze zatarły. Mój kochany, dobry synu, niepodobna znaleźć takiej, jak twoja szlachetności... ale właśnie w imię szlachetności rzemieślnik ten przyjdzie wymagać od ciebie nowych ofiar; tak... bo takie, jak twoje serce, przeszłość obowiązuje i prawie niepodobieństwem będzie dla ciebie odmówić usilnym naleganiom twoich rzemieślników... będą cię namawiali, abyś niezwłocznie zajął się wzniesieniem z gruzów budynku, abyś znowu zaczął dziś zakładać to, co przed dwudziestu laty fundowałeś w pełni sił, w całym zapale swej młodości; abyś na nowo rozpoczął owe handlowe stosunki, w których twoją nieposzlakowaną uczciwość tyle razy skrzywdzono, żebyś znowu przyjął na siebie wszelkiego rodzaju kajdany, które wielkiego, jak ty, przedsiębiorcę przywiązują do życia, pełnego trosk, trudów i niepokoju... i to za jakie wynagrodzenie!...
— Dosyć!... oh!... proszę... dosyć!... — zawołaj pan Hardy słabym głosem — wtedy największy czuję zawrót głowy, gdy słyszę cię, mój ojcze, mówiącego o kło-