Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1176

Ta strona została przepisana.


Nie chciał mi jednak wytłumaczyć przyczyny tego uniesienia.
— Ja tego pojąć nie mogę! — rzekł Agrykola. — Marszałek... człowiek tak silnego charakteru... tak się unosić aż do zapominania się!...
W tej chwili, usłyszawszy kogoś idącego śpiesznym krokiem przez podwórze, Dagobert obejrzał się i spostrzegł marszałka Simon, bladego, z obłąkanym wzrokiem, trzymającego w ręku list, który zdawał się czytać z wielkiem przejęciem.