Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1184

Ta strona została przepisana.


one są jeszcze poufalsze z Ponurym, niż ze mną.. jesteś ich ojcem... a jakkolwiek byłby dobry ojciec, zawsze wzbudza dla siebie uszanowanie. Poufałe ze mną? przez Bogi żywego! pięknaż mi to historja! Jakiegoż to żądasz od nich dla mnie uszanowania, dla mnie, który, wyłączywszy chyba me siwe wąsy i ze sześć stóp wzrostu, jestem dla nich prawie jak stara niańka, która je wykołysała... A potem, powiedzieć już trzeba wszystko; jeszcze przed śmiercią swego zacnego ojca, już pan generał był smętny.. zamyślony... dzieci spostrzegały to... i co pan generał uważa za oziębłość... z ich strony, pewny jestem, że to jest niepokojem o pana generała... Zdaje mi się, panie generale, że błędnie myślisz ii postępujesz; użalasz się, że córki cię niezbyt kochają...
— Ja się użalam, bo cierpię — rzekł marszałek, z żałosnem uniesieniem — ja tyko sam... znam swoje cierpienia.
— Tak, zaiste! dosyć już na tem... rzekł Dagober; również z trudnością hamując wzruszenie — bo też rzeczywiście, na co się przyda bronić pańskich dzieci, które o niczem inem nie myślą, tylko żeby kochać pana generała... na co więc to się przyda i co to pomoże ich obroni przeciw tak nieszczęsnemu pańskiemu zaślepieniu?
Marszałek obruszył się niecierpliwie z gniewu, potem mówił, starając się nie tracić zimnej krwi:
— Muszę koniecznie przypomnieć sobie... wszystko, o ci winienem... i nie zapomnę tego... choćbyś nie wiem co robił...
— A jednak nie przestajesz, panie generale, dręczyć się jeszcze — zawołał Dagobert, już nie powściągając się — wiesz, panie generale, jaki będzie skutek takiego postępowania? Oto, pan, tak ciągle dręcząc smutkiem swe dzieci, śmierć ich przyśpieszysz, rozumiesz to, panie generale... a wcale nie po to przyprowadziłem tu je zdrowe z głębi Azji...
— Znowu przygany?...