Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1192

Ta strona została przepisana.


XVII.
RUINY OPACTWA ŚCIĘCIA ŚW. JANA.

Słońce już na zachodzie. W głębi niezmiernego lasu świerkowego, w pośród ponurej puszczy, wznoszą się ruiny opactwa niegdyś pod wezwaniem Ścięcia Św. Jana. Wznosząc się nad kupy gruzów, stoi tam jeszcze kolosalna tu i owdzie poobtrącana statua kamienna na również obtłuczonej i roślinami okrytej podstawie. Ta statua jest nadzwyczaj ponura. Przedstawia ona człowieka, któremu głowę ucięto. Odziany starożytną togą, trzyma w ręku półmisek, a na tym półmisku jest głowa.. To jego własna głowa. Jest to statua św. Jana Chrzciciela, ściętego z rozkazu Herodjady. Panuje uroczysta cisza. Nagle, w przycieniu gęstych wierzchołków drzew, których niezliczone pnie giną w niezmiernych przepaściach... ukazuje się postać ludzka... To kobieta. Idzie zwolna ku ruinom.. już do nich przyszła... depcze nogami niegdyś błogosławioną ziemię... Jest blada, wzrok jej smutny, powiewa na niej długa suknia, a nogi pyłem okryte; chód jej powolny, chwiejny. Nad strumieniem, prawie pod statuą Ścięcia Św. Jana leży porzucę ny tu wielki kamień. Na ten kamień pada owa kobieta znużona, ledwo oddychająca.
A przecież od wielu to dni. od wielu lat, wielu wieków, idzie ona... idzie... niezmordowana...
Lecz pierwszy to raz... czuje takie nieprzezwyiężone