Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1216

Ta strona została przepisana.


— Jak uważasz, Dagobercie? — rzekła Blanka.
— Dama.. to dobrze... to przecie już nie to, co ten stary czarownik, który tu był przed chwilą — rzekł żołnierz — a wreszcie ja od was nie odejdę. Potem, zwróciwszy się do Justyna, mówił: — Poproś tę damę.
W tej chwili podwoje salonu otworzyły się i weszła księżna Saint-Dizier uprzejmie się ukłoniwszy; trzymała w ręku woreczek z czerwonego aksamitu, z jakiemi zwykle pokazują się kwestarki.