Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1248

Ta strona została przepisana.


X.
PRÓBA.

Panna de Cardoville i Dżalma pozostali sami.
Szlachetna ufność Dżalmy, powstająca w jego sercu po pierwszem zapamiętałem oburzeniu, gdy usłyszał z ust księżny niegodziwą potwarz, była tak wielka, tak mocna, iż będąc sam na sam z Adrjanną, nie rzekł jej ani słwa o tem niegodziwem oskarżeniu. Kochankowie zaczęli rozmowę, jakgdyby nie pamiętali sceny wywołanej przez księżnę Saint-Dizier. Tęż samą wzgardę okazali dla papierów, które, według zapowiedzi dewotki, miały przekonać Adrjannę o jej nagłem zbiedzeniu.
— Odosobnieni... — zaczęła rozmowę Adrjanna otoczeni zasadzkami, kłamstwami, nawzajem oszukiwani, zwodzeni co do naszych uczuć, kochaliśmy się, mój przyjacielu... lecz od owej chwili, w przeciągu tego czasu, w którym żyliśmy odłączeni od wszystkiego i od wszystkich, nauczyliśmy się szanować nawzajem i więcej się poważać... Sami sobą zajęci, żadnej nie doznając przeszkody od ludzi... zdołaliśmy oprzeć się wszelkim pobudkom namiętności, abyśmy nabyli prawa oddać się im potem bez żalu. Dlatego, Dżalmo... wierzę ci i ty mi wierzysz... Znajduję w tobie to, co ty we mnie znajdujesz, nieprawdaż?... Lecz tej naszej miłości brał tylko poświęcenia... Ślub jest konieczny; połączy nas na całe życie!...
— Słysząc cię tak mówiącą o naszem szczęściu —