Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1262

Ta strona została przepisana.


XV.
WIECZÓR U PANI SAINTE-COLOMBE.

Dżalma i Faryngea, wsiadłszy do powozu, jechali do domu Sainte-Colombe.
Podczas przejazdu z ulicy Chichy na ulicę Dochelieu, gdzie było mieszkanie pani Sainte-Colombe, Faryngea udawał, że jest pogrążony w smutnej zadumie; potem rzekł magle do Dżalmy przytłumionym głosem:
— Panie... jeżeli się przekonamy, że jestem zdradzony... wtedy koniecznie wypada mi zemścić się. Pozwól, żebym się od ciebie oddalił... udam się sam na tę schadzkę...
To powiedziawszy, Faryngea poruszył się z miejsca jakgdyby chciał wyskoczyć z powozu.
Dżalma schwycił go żywo za rękę, nie dozwoliwszy mu wysiąść, i rzekł:
— Pozostań... nie opuszczę cię... jeżeli jesteś zdradzony, nie przelejesz krwi; wzgarda zemści się za ciebie, a przyjaźń pocieszy cię.
Zdawało się, że słowa Dżalmy sprawiły głębokie wrażenie na Faryngei. Dżalma tymczasem, przy słabem świetle latarni powozowych, czynił przygotowania do użycia podejścia lub siły dla rozbrojenia metysa, gdy ten, znienacka się oglądając i odgadnąwszy zamiar księcia, nagle uchwycił ręką za sztylet, wydobył go z za pasa i potem ciągle trzymając go w ręku, rzekł do księcia tonem zarazem uroczystym i srogim: