Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1286

Ta strona została przepisana.


czął trząść konwulsyjnie, iż ojciec Cabocini, przytrzymując go, zawołał:
— Miły ojcze... opamiętaj się... uspokój się... nie trzebi dozwalać tak dalece unosić się urokowi szczęścia.
Kiedy mały jednooki ojciec dawał Rodinowi ten nowy dowód czułej troskliwości, Samuel tymczasem układał napowrót w żelaznej szkatułce dowody sum.
Rodin, dzięki swojej niepokonanej energji i niewymownej radości, jaką czuł, widząc, że już, już zbliża się do celu, do którego tak gorąco dążył, Rodin powstrzymał ten napad słabości i, prostując się, spokojny, dumny, rzekł do księdza Cabocini:
— To nic, to przeminie... nie chciałem umrzeć na cholerę; pewno nie umrę z radości 1 czerwca.
I w rzeczy samej, lubo okropnie zsiniał, jednakże twarz jego wyraziła wielką pychę i zadowolenie.
Ksiądz Cabocini, ujrzawszy, że Rodin zupełnie przyszedł do siebie, wydawał się jakby przemieniony, pomimo, że był mały, pękaty, jednooki; jego twarz, niedawno tak dobroduszna nagle stała się tak poważną, tak surową, imponującą, iż, spojrzawszy nań, Rodin o krok się cofnął.
Wielebny ojciec Cabocini, dobywszy z kieszeni papier i z uszanowaniem go pocałowawszy, rzucił niesłychanie surowym wzrokiem na Rodina i czytał co następuje głosem dźwięcznym i groźnym:
„Za odebraniem niniejszego reskryptu, wielebny ojciec Rodin zda całą swoją władzę wielebnemu księdzu Cabocini, który od owej chwili sam będzie mocen, równie jak wielebny ojciec d‘Aigrigny, objąć spadek Rennepontów jeżeli, w swej wiecznej sprawiedliwości, Pan Bóg chce, aby ten majątek, niegdyś zdradziecko wydarty naszemu zgromadzeniu, był nam zwrócony.
„Nadto jeszcze, za odebraniem niniejszego reskryptu, wielebny ojciec Rodin, srzeżony przez jednego z wielebnych naszych ojców, którego wyznaczy ojciec Cabocini zostanie zaprowadzony do naszego domu w mieście Laval,