Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/1287

Ta strona została przepisana.


gdzie w wyznaczonej celi pozostanie w odosobnieniu i pod ścisłem zamknięciem, aż do nowego rozkazu“.
I ksiądz Cabocini podał reskrypt Rodinowi, alby ten mógł widzieć na nim podpisy generała zgromadzenia.
Samuel, mocno zajęty tą scenę, pozostawiwszy szkatułkę otwartą, zbliżył się o kilka kroków.
Rodin nagle śmiać się zaczął głośno... ale śmiać śmiechem radości, pogody i triumfu, trudnego do opisania Ojciec Cabocini patrzył nań ze zdziwieniem i gniewem a Rodin, bardziej zuchwały i bardziej dumną przybrawszy minę, z większą niż kiedykolwiek wzgardą, odepchnął ręką papier, który mu podawał ksiądz Cabocini i zapytał:
— Jakiej daty jest ten reskrypt?
— Z 17 maja — rzekł surowo ojciec Cabocini.
— Proszę — tu Rodin wyjął jakiś papier z zapuszczonego pugilaresu — oto breve, które tej nocy otrzymałem z Rzymu; jest ono z dnia 18 i donosi mi, że zostałem mianowany generałem zgromadzenia. Proszę przeczytać.
Cabocini wziął pismo, przeczytał i struchlał. Potem z największą pokorą oddał napowrót reskrypt Rodinowi zginając przed nim kolano. Tak spełnił się dumny zamiar Rodina. Niemy świadek tej sceny, Samuel, uśmiechnął się i on także z miną triumfującą zaniknął szkatułkę.
Ten szczęk metaliczny powołał Rodina z całej wysokość pychy do rzeczywistości życia; rzekł więc do Samuela krótko:
— Słyszałeś?... Do mnie... tylko do mnie samego należą te miljony.
I wyciągnął niecierpliwie chciwe ręce do żelaznej szkatułki, jakgdyby chciał ją wziąć w posiadanie przed przybyciem urzędnika. Lecz wtedy i Samuel zkolei zmienił się; złożywszy ręce na krzyż, wyprostowawszy pochyloną wiekiem postawę, okazał się imponującym, groźnym; oczy jego, coraz żywsze, rzucały błyskawice gniewu, i zawołał uroczystym głosem: