Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/156

Ta strona została przepisana.


dziś w umiarkowanej strefie, jutro pod spiekłym równikiem, ale niestety! często w chwili, kiedy obecność moja ocalić ich może, niewidzialna ręka odpycha mnie w wir nieprzeparty i...
Dalej... dalej!...
— Niech-że przynajmniej dokończę, com zaczął!...
— Dalej!...
— Tylko godzinę!... niech tylko spocznę jednę godzinę!...
— Dalej!...
— Przebóg! mamże pozostawić nad przepaścią tych, których kocham...
— Dalej!... Dalej!!!
— Taka jest kara moja; okropna, ale zbrodnia moja była jeszcze okropniejsza! Zapóźno otworzyłem oczy, zapóźno poznałem żal, zapóźno nauczyłem się łagodności, zapóźno wreszcie zrozumiałem Boskie słowa, które być winny prawem dla całego.oda ludzkiego.
Miłujcie się nawzajem.
Napróżno w ciągu wieków, aby zasłużyć na przebaczenie, czerpałem siłę i przekonanie z tych Boskich słów, napełniałem politowaniem i miłością serca, które były przepełnione gniewem i złością; napróżno rozpłomieniałem dusze wstrętem do niesprawiedliwości...
Dzień przebaczenia jeszcze nie nadszedł!...
Ja cierpię za ród ludzki; cierpię za swoich: biedny tułacz, nie zawsze mogę wspierać potomków ukochanej siostry mojej.
Ale kiedy boleść przewyższa moje siły, kiedy czuję, że moim niebezpieczeństwo zagraża, a ocalić ich nie mogę, wtedy myśl moja, przebiegając światy, leci do tej, jak ja, przeklętej niewiasty... owej córki królewskiej, która, tak jak ja, syn rzemieślnika, tuła się... tuła i tułać będzie aż do skończenia wieków...
Raz tylko w ciągu każdego wieku, jak planety, zbliżające się do siebie w swych wiecznych obrotach... i ja