Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/22

Ta strona została przepisana.


— Co to znaczy, Dagobercie? — rzekla Blanka. — Matka nam tego nie mogła powiedzieć.
— Pomówimy o tem wszystkiem dziś wieczór na noclegu — odpowiedział Dagobert — już późno, jedziemy: schowaj dobrze medaljon i w drogę; mamy blisko godzinę drogi do Möckern... Nuże, biedne moje dzieci, raz jeszcze rzućcie okiem na ten pagórek, gdzie waleczny wasz ojciec upadł... a potem na koń! na koń! Dwie sieroty rzuciły ostatnie, pobożne spojrzenie na miejsce, które obudziło tak smutne wspomnienia w ich przewodniku, i przy jego pomocy wsiadły znowu na konia.
Wkrótce przybyli do miasteczka.
Wszedłszy do Möckern Dagobert zapytał o najtańszą oberżę, odpowiedziano, że jest jedna tylko: oberża pod Białym Sokołem.
— Idźmy więc do oberży pod Białym Sokołem — rzekł żołnierz.