Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/231

Ta strona została przepisana.


Miał ma sobie czarną sutannę i kołnierz z białemi wypustkami; zatrzymując się przy tych, których największa ogarniała rozpacz, chodząc od jednych do drugich, wygłaszał pobożne słowa wiary lub zdania się na wolę boską. Pocieszał jednych, zachęcał drugich słowami pełnemi namaszczenia, czułości i niewymownej miłości, rzekłbyś, że mu żadne nie zagraża niebezpieczeństwo lub, że jest na nie obojętny.
W jego miłej, pięknej twarzy czytać było można stałą, świętą odwagę, religijne oderwanie się od wszelkiej ziemskiej myśli; co chwila podnosił wielkie, niebieskie, jaśniejące wdzięcznością, mdłością i spokojem oczy, jakby <dla podziękowania Bogu, że go poddał owej strasznej próbie, w której człowiek pełen odwagi poświęcić się może dla swych braci, i jeżeli nie ocalić ich, to przynajmniej umrzeć z nimi, pokazując im niebo... Rzec możnaby, że to był anioł, przez Stwórcę zesłany, aby osłodzić nieodzowne ciosy przeznaczenia...
Nieopodal od tego młodzieńca, pięknego jak anioł, widać było człowieka, podobnego do złego ducha.
W śmiałej postawię, siedząc na odłamku przedniego masztu, trzymając się szczątków wiązań lin, człowiek ten z pogardą spoglądał na otaczających go nieszczęśników. Złowroga, dzika radość malowała się na jego brudno-żóltem czole, na czole koloru właściwego ludziom, urodzonym z białego i kreolki; przyodziany tylko w bieliznę, na szyi miał uwiązaną na sznurku puszkę blaszaną, jak mniemać należy, i papierami.
Im bardziej wymagało się niebezpieczeństwo, im bardziej trzymasztowy okręt zagrożony był wpadnięciem na rafę, lub spotkaniem się z parowym statkiem, do którego szybko się zbliżał, tem większą okazywał radość ów złowrogi podróżny. Zdawało się, że przez dziką niecierpliwość chce przyśpieszyć nastąpić mające dzieło zniszczenia.
Widząc go, jak chciwie nasyca się wszelkiemi udręcze-