Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/248

Ta strona została przepisana.


żyłyżyły ręce, jedna z prawej, druga z lewej strony młodego księdza.
Był to zachwycający widok.
Podniosły oczy ku Gabrjelowi i rzekły cicho, głosem łagodnym, świeżym, jak ich piętnastoletnie twarze.
— Gabrjelu! powiedz nam co o naszej matce...
Na to wezwanie misjonarz poruszył się lekko, otworzył oczy, i nie pojmując jeszcze dobrze co widzi, doznał przez chwilę zachwytu na widok tych wdzięcznych postaci, które, zwrócone do niego, wołały nań łagodnym głosem.
— Kto mnie woła?... — rzekł, obudziwszy się zupełnie i podnosząc głowę.
— To my!
— My, Blanka i Róża!
Teraz Gabrjel zarumienił się, gdyż poznał młode dziewice, które uratował.
— Moje siostry powstańcie — rzekł do nich, — klęczy się tylko przed Bogiem...
Usłuchały go i stanęły przy nim, trzymając się za ręce.
— Więc wiecie, jak mam na imię?... — spytał z uśmiechem.
— O! nie zapomniałyśmy.
— A któż wam powiedział?
— Ty...
— Ja?
— Kiedy przyszedłeś do nas od naszej mamy...
— I powiedziałeś nam, że cię do nas posyła i że zawsze będziesz się nami opiekować...
— Ja, moje siostry... — rzekł misjonarz, nie pojmując, co mówiły. — Mylicie się... Dziś po raz pierwszy widzę was...
— A kiedy się nam śniło?
— Tak, tak, przypomnij sobie tylko! widziałeś nas w naszych snach.