Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/266

Ta strona została przepisana.


doin, z którym się wychowała, i w którym poetyczny instynkt objawiał się sam przez się, z natury.
Biedna dziewczyna była najpierwszą powiernicą prób poetyckich młodego kowala; a gdy się jej zwierzał, jaką mu sprawiały uciechę, jaką dla niego były rozrywką, po ciężkiej całodziennej pracy marzenia poetyckie, biedna wyrobnica, obdarzona z natury zdolnościami, uczuła również, że tego rodzaju rozrywka byłaby dla miej ulgą w jej poniżeniu i samotności.
Pewnego dnia ku wielkiemu zdziwieniu Agrykoli, który jej przeczytał wiersze, poczciwa Garbuska zarumieniła się, coć wyrzekła niezrozumiałego — i nawzajem zwierzyła mu się ze swoją poezją.
Zapewne brakowało tym wierszom rytmu i harmonji, ale były one nacechowane prostotą, tkliwe, jak żal bez goryczy, powierzony sercu przyjaciela.
Od owego dnia naradzała się wspólnie z Agrykolą i zachęcali się nawzajem; lecz prócz niego, nikt z ludzi nie wiedział o poetyckich próbach Garbuski, która zresztą, z przyczyny lękliwości, uchodziła za głupią.
Widać było, że dusza tej nieszczęśliwej była wzniosła i piękna, gdyż w jej nieznanych nikomu pieśniach nie było ani jednego wyrazu gniewu lub nienawiści przeciw nieszczęsnemu losowi, którego była ofiarą; brzmiał tylko żal smętny, ale miły, żal bez nadziej i, ale spokojny, cierpliwy, wyrazy nieskończonej tkliwości, chrześcijańskiego współczucia, ognistej dążności ku wszystkiemu, co jest szlachetne i piękne, wyrazy anielskiej miłości dla wszystkich Jednych skazanych, jak ona, na dźwiganie dwojakiego brzemienia brzydoty i nędzy.
A nawet w wierszach tych często objawiał się naiwny i szczery podziw dla piękności, i zawsze bez zawiści, bez goryczy; Garbuska podziwiała piękność, jak się podziwia słońce....
Niestety!... wiele było wierszy Garbuski, o których