Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/346

Ta strona została przepisana.


towłosym, podwyższały jeszcze ciemno-purpurowe wilgotne usta, różowe, przezroczyste, małe uszy i paznogcie; wreszcie całe ciało tchnęło zdrowienn, życiem i młodością. Oczy Adrjanny, wielkie, czarne jak aksamit, jużto iskrzyły się wesołością, już otwierały się omdlałe, jakby za zasłoną, między dwiema frendzlami długich rzęs, równie czarnych, jak piękne, lukiem zakreślone brwi...
Dziwnem a pięknem zrządzeniem natury, Adrjanna miała brwi i rzęsy czarne obok rudych włosów, czoło jej małe, jak u greckich posągów, uzupełniało owalną twarz; delikatnie wygięty nas był nieco orli, czysta emalja zębów błyszczała, jak śnieg, a rumiane usta, jakby wzywały do słodkich całusów, wesołych uśmiechów.
Adrjanna, jak powiedzieliśmy, należała do rudowłosych, lecz z tego rodzaju, jaki widzi się na przecudnych portretach Tycjana lub Leonarda da Vinci... Roztopione złoto nie migocze tak świetnym połyskiem, jak jej naturalnie lekko kędzierzawe włosy, miękkie, jak jedwab delikatne, a długie, tak długie... iż sięgały ziemi, gdy stała, i że, jak Wenus osłonić się niemi mogła.
W tej chwili szczególnie pięknie wyglądały. Żorżetta, stojąc za swoją panią, z trudnością zebrać mogła w małą białą rączkę tę pyszną kosę, której blask podwyższało jeszcze światło słońca...
Gdy ładna pokojówka zapuściła grzebień z kości słoniowej w falujące złociste zwoje tej ogromnej jedwabistej kasy, rzekłbyś, że tysiące iskier z nich wytryskało, nie mniej żywy blask odbijało słoneczne światło od licznych puklów, które, rozdzielone na czole, spadały po licach Adrjanny i dotykały śnieżnych piersi.
Kiedy Żorżetta, stojąc, czesała piękne włosy swej pani, Hebe, dotykając jednem kolanem ziemi, a na drugiem trzymając opartą śliczną nóżkę panny Cardoville, kładła jej mały trzewiczek z czarnego atłasu i sznurowała wąskie wstążki na ażurowej, jedwabnej pończoszce, Floryna, nie-