Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/349

Ta strona została przepisana.


wiązkiem, rozkoszą; bo zarazem to rzecz słuszna i niebezpieczna... a ja tak lubię stawiać czoło człowiekowi potężnemu, który uciska innych.
I dalej czytała Adrjanna:
„Rozpisawszy się o sobie, pozwól pani, że błagać będę o opiekę i dla innych, bo źleby to było myśleć tylko o sobie samych; dwa okręty rozbiły się na naszych brzegach przed trzema dniami, kilku tylko podróżnych zdołaliśmy uratować i tu przyprowadzić, gdzie ja z żoną daliśmy im przytułek, na jaki nas było stać; kilku z tych uratowanych odjechało już do Paryża, ale jeden jeszcze pozostał. Rany jego dotąd jeszcze nie pozwalają mu opuścić zamku, i zatrzymamy go tu jeszcze przez kilka dni...
„Jest to młody książę indyjski, około dwudziestu lat mający, równie dobry jak piękny... bardzo piękny, pomimo, że cera jego jest śniada, jak u wszystkich ludzi w jego kraju“.
— Książę indyjski! młody, dobry i piękny! — zawołała wesoło Adrjanna — to wybornie, a nadewszystko to nie, zwykłe; ten książę-rozbitek posiada już całą moją sympatję... ale cóż ja mogę uczynić dla tego Adonisa z nad brzegów Gangesu, który się rozbił na brzegach Pikardji?
Trzy służące Adrjanny patrzyły na nią, niebardzo zresztą zdziwione, gdyż przywykły już do jej osobliwszego charakteru.
Żorżetta nawet i Hebe ostrożnie zaczęły się uśmiechać; Floryna śmiała się również, jak jej piękne towarzyszki, ale nieco później, jakgdyby chciała wprzód wysłuchać i zatrzymać w pamięci wszystkie słowa swej pani, mocno zajętej treścią listu w tem miejscu, gdzie była mowa, jak się wyraziła, o Adonisie z nad brzegów Gangesu.
Adrjanna czytała dalej:
„Jeden z ziomków księcia indyjskiego, który pozostał przy nim, dla doglądania go, powiedział mi, że książę podczas rozbicia utracił wszystko, co miał... i że nie ma spo-