Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/355

Ta strona została przepisana.


Z ciągłej, lubo ukrywanej uwagi, z jaką Floryna słuchała Adrjanny, dyktującej list do Norvala, łatwo domyśleć się, iż chciała zachować w pamięci każde słowo panny Cardoville.
— Moja kochana — odezwała się Adrjanna do Hebe — pójdziesz natychmiast, aby posłać ten list ma pocztę do pana Norval.
Ten sam co przedtem srebrny głos dzwonka słyszeć się dał zewnątrz Hebe podeszła do drzwi, aby się dowiedzieć, co to znaczy i wykonać natychmiast zlecenia swej pani, wtedy Floryna rzekła do Adrjanny:
— Czy pozwoli pani, abym ja ten list zaniosła do wielkiego pałacu?
— A dobrze! idź; ty, Hebe, zobacz, kto dzwoni, ty zaś, Żorżetto, zapieczętuj list...
Po chwili, kiedy Żorżetta zapieczętowała, Hebe wróciła.
— Proszę pani — rzekła, wchodząc — rzemieślnik, co znalazł był wczoraj Lutynę, prosi o posłuchanie na chwilę, bardzo blady, i bardzo smutnie wygląda...
— Czyżby już mnie potrzebował?... Byłoby to bardzo szczęśliwie — odrzekła wesoło Adijanna. — Proś tego uczciwego człowieka do mego salonu... a ty, Floryno... wyślij list natychmiast.
Floryna wyszła.
Panna Cardoville z Lutyną weszła do małego saloniku, gdzie na nią czekał Agrykola.