Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/359

Ta strona została przepisana.


— Teraz, panie, matce twojej na niczem nie będzie zbywało, gdyż ja się nią zajmę...
— Pani się nią zajmiesz?
— Tak, bezwątpienia.
— Czy ją znasz pani?
— Tak, teraz...
— Ach! pani — rzekł Agrykola, wzruszony, po chwili milczenia — rozumiem panią... Tak... szlachetne masz pani serce; Garbuska słusznie mówiła...
— Garbuska? — powtórzyła Adrjanna, spoglądając na Agrykolę bardzo ciekawie, gdyż słowa jego były dla niej zagadką.
Rzemieślnik, który się nie wstydził swoich przyjaciół, śmiało odpowiedział:
— Wytłómaczę to pani. Garbuska to uboga młoda wyrobnica, bardzo pracowita, z którą się wychowałem; jest ona ułomna, dlatego nazywają ją Garbuską. Widzisz więc, pani, że pod pewnym względem stoi tak nisko, jak pani stoisz wysoko. Lecz co do serca... co do delikatności... Ach! pani... jestem pewien, że warta jej jesteś... Odrazu wpadło to jej na myśl, kiedy jej powiedział, jakim sposobem dałaś mi pani wczoraj ów piękny kwiat...
— Upewniam pana — przerwała Adrjanna, szczerze wzruszona — że to porównanie pochlebia mi i większy przynosi zaszczyt, aniżeli wszystko, cobyś mi zdołał powiedzieć... Serce zawsze dobre i delikatne, pomimo okrutnego losu, jest skarbem nadzwyczaj rzadkim. Tak łatwo być dobrym, kiedy się jest młodym i pięknym... być delikatnym i wspaniałym, kiedy się jest bogatym! Przyjmuję więc porównanie pańskie,,, ale pod warunkiem, że mi prędko dasz sposobność zasłużyć na nie. Proszę więc, mów pan dalej.
Mimo uprzejmej otwartości panny Cardoville, odgadywać w niej było można tyle naturalnej godności, jaką zawsze nadaje niepodległy charakter, wzniosły umysł