Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/388

Ta strona została przepisana.


VI.
NIEPRZYJACIEL ADRJANNY.

Lokaj księżny Saint-Dizier wrócił z człowiekiem małym, bladym, czarno ubranym, w okularach; pod lewą pachą trzymał długi futerał z czarnego safjanu.
Księżna odezwała się do przybysza:
— Ksiądz margrabia uprzedził pana o czynności, do jakiej jesteś wezwany?
— Tak, pani — odrzekł tenże piskliwym głosem, nisko się kłaniając.
— Czy dogodnie tu będzie dla pana w tym pokoju? — mówiła dalej księżna.
I przy tych słowach zaprowadziła go do pokoju obok gabinetu...
— Bardzo dobrze mi tu będzie, księżno pani — odpowiedział przybysz w okularach, znowu się nisko kłaniając.
— Skoro tak, proszę pana do tego pokoju, dam panu znać, kiedy będzie potrzeba.
— Czekać będę na rozkazy księżnej.
— A nadewszystko przypomnij pan sobie, com ci zalecił — dodał margrabia, odwiązując firanki, które go miały zasłonić.
— Ksiądz jegomość może być spokojny...
I stanął zupełnie zakryty firanką.
Księżna zadzwoniła; w kilka chwil drzwi się otwo-