Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/451

Ta strona została przepisana.


teraz, co jej powiedziałem; słowem, nie spodziewaj się tego, że wyjdziesz stąd przed zupełnem uleczeniem, i bądź przekonana, że jestem i zawsze będę bezpieczny od jej pogróżek... ponieważ działałem dla dobra pani... skoro więc to nie ulega wątpliwości... pomówmy teraz o obecnem pani położeniu z calem zajęciem, jakie wzbudza we mnie to położenie.
— Przyznaję... że jeżeli jestem warjatką, mówisz pan bardzo rozsądnie.
— Pani warjatką!... dzięki Bogu, moja droga, jeszcze do tego nie doszło... i mam nadzieję, że przy moich staraniach nigdy do tego nie przyjdzie... Właśnie, żeby cię od takiego stanu uchronić, należy wcześnie przedsięwziąć środki zaradcze... a wierzaj mi, że wcale niema czasu do stracenia... Patrzysz na mnie z wielkiem zdziwieniem... Zastanów się tylko... jakiżbym mógł mieć interes wmawiania w panią?... Czy sądzisz, że ja dogadzam ciotce pani? przypuśćmy, że ona cię nienawidzi... lecz w jakimże-bym czynił to celu? W tej chwili nie myślę o niej ani lepiej ani gorzej, niż wczoraj o tej godzinie myślałem. Alboź ja do pani inaczej i co innego mówię teraz, aniżelim dawniej mówił zwykle? Czyż nie mówiłem pani wczoraj jeszcze kilka razy o niebezpiecznych skutkach egzaltacji jej umysłu, o jej dziwacznych manjach?... Użyłem podstępu dla sprowadzenia pani tutaj... To prawda! korzystałem chętnie ze sposobności, jaką mi sama nastręczyłaś... i to również prawda... bo pewno byś nie przybyła tu dobrowolnie; czy tego czy owego dnia, czy prędzej czy później... wypadłoby zawsze uciec się do podstępu, dla sprowadzenia cię tutaj... i wyznaję... pomyślałem sobie: jej dobro przedewszystkiem... Co będzie, to będzie, a ty czyń, coś powinien...
Słysząc tego człowieka, przemawiającego w sposób, napozór tak naturalny i szczery, słysząc go tak przeświadczonego i tak mówiącego, Adrjanna uczuła większą, niż dotąd obawę. Haniebna zdrada, przybrana w takie formy,