Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/56

Ta strona została przepisana.


ROZDZIAŁ VII.
ZDANIE SPRAWY.

Po chwili milczenia, w ciągu którego zbierał swoje myśli, Dagobert tak mówić zaczął do dziewcząt:
— Wasz ojciec, Generał Simon, jest równie jak ja, synem rzemielśnika, który i pozostał rzemieślnikiem; bo cokolwiek bądź mówił lub czynił generał, dobry ojciec niezmiennie postanowił nie opuszczać swojego stanu; zupełnie jak syn, żelazną miał głowę, a złote serce; możecie sobie wyobrazić, moje dzieci, że kiedy wasz ojciec wszedłszy jako prosty żołnierz do wojska, został Generałem... i hrabią... nie bez trudów i nie bez chwały nastąpić to musiało.
— Hrabia? Co to znaczy, Dagobercie?
— Fraszka., tytuł, jaki Cesarz dawał wraz ze stop niem. Tak, ojciec wasz był hrabią: przytem najpiękniejszy, najodważniejszy w całej armji.
— Czy piękny był, Dagobercie?
— Oh, tak! Ale naprzykład, zupełnie był odmienny od waszego blondyna. Wystawcie sobie tęgiego mężczyznę z czarnemi włosami. W paradnym mundurze wszystkich zachwycał, za nim choć w sam ogień... Z nim możnaby uderzyć na samego djabła.
— A ojciec nasz był równie dobry, jak waleczny nieprawdaż, Dagobercie?