Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/614

Ta strona została przepisana.


komakoma dniami z Tuluzy, dokąd udał się na pewien czas, napisał do mnie list następujący:

„Jeżeli mnie kochasz, przybywaj, potrzebny jesteś... Przyjeżdżaj natychmiast... Pociecha, przez ciebie udzielona, może wzbudzić we mnie chęć do życia... Jeślibyś przybył za późno... przebacz mi i wspomnij czasem o tym, który do zgonu nie przestanie być twym najwierniejszym przyjacielem“.

„Możesz sobie wyobrazić mój żal i przerażenie; zażądałem natychmiast koni; zarządzający moją fabryką, starzec, którego poważam i szanuję, ojciec generała Simon, dowiedziawszy się, że wyjeżdżam na południe, prosił mnie, abym go zabrał z sobą; miałem zostawić go na kilka dni w departamencie Creuse, gdzie chciał zwiedzić niedawno otworzone zakłady. Tem chętniej zgodziłem się na tę jego podróż, że przynajmniej miałem przed kim użalić się z mym smutkiem, jakiego nabawił mnie list mego przyjaciela.
Po przybyciu do Tuluzy powiadają mi: Bressac wyjechał wczoraj w największej rozpaczy, zabrawszy z sobą pistolety.
Na razie niepodobna mi było dowiedzieć się, dokąd pojechał. Dopiero we dwa dni, i to z wielką trudnością, zdołałem uzyskać słabe wskazówki o jego podróży; nareszcie odnalazłem go w nędznej mieścinie. Nigdy, nigdy nie widziałem podobnej rozpaczy: żadnych gwałtownych objawów, ale jakieś nieszczęśliwe osłabienie i uporczywe milczenie; z początku prawie odpychał mnie od siebie; w kwadrans może, gdy straszna jego rozpacz nieco uśmierzyła się, rzucił mi się w objęcia z płaczem... Miał przy sobie broń nabitą. Gdybym jeszcze jeden dzień był się spóźnił, może... już byłoby po nim. Nie mogę ci wyjawić przyczyny jego strasznej rozpaczy; jest to tajemnica nie moja... ale nie dziwiłem się jego zrozpaczeniu.... Mam ci powiedzieć?... on potrzebuje leczenia ra-