Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/620

Ta strona została przepisana.


— Zabrałeś przez haniebną zdradę list... wahasz się oddać mi go... Cóż to znaczy?
— To, że go czytałem... i że mi może się przydać.
— Jakto! czytałeś go? — zawołał zmieszany na chwilę Rodin. — I cóż użytecznego dla siebie wyczytałeś w liście pana Van-Dael’a?
— Wyczytałem, mój bracie... że jesteś również jak ja, synem Dobrego Dzieła.
— O jakiemże to dobrem dziele mówisz?
Faryngea odpowiedział tonem szyderczej ironji.
— Van-Dael pisze do ciebie w swym liście:
„Posłuszeństwo i odwaga, sekret i cierpliwość, dostęp i śmiałość, zgoda i wzajemne poświęcenie się między nami, oto przymioty nasze i nasze cnoty: naszą ojczyzną jest świat cały, naszą rodziną bracia nasi, a królową Rzym“.
— Być może, ale cóż stąd wnosisz?
— Że nasze dzieło, podobnie jak wasze, mój bracie, ma świat za ojczyznę; podobnie jak wy, za rodzinę uważamy naszych braci, a za królowę Bohwanją.
— Nie znam tej świętej — rzekł Radin uniżenie.
— Jest to nasz Rzym — objaśnił Dusiciel, i mówił dalej: — Jozue pisze jeszcze do ciebie o członkach waszego dobrego dzieła, którzy rozproszeni po całej kuli ziemskiej, pracują dla chwały Rzymu, waszej królowej. Nasi bracia także pracują w różnych krajach dla chwały Bohwanji.
— A któż to są, panie Faryngeo?
— Ludzie śmiali, odważni, cierpliwi, podstępni, zdradliwi, uporczywi, którzy dla powodzenia dobrego dzieła, poświęcają swój kraj, swego ojca, matkę, siostrę i brata, i którzy uważają za nieprzyjaciół wszystkich do ich towarzystwa nie należących!
— Zdaje mi się, że wiele być musi dobrego w duchu wyłącznie religijnym waszego dzieła... tylko poznaćby potrzeba cel jego i środki.