Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/623

Ta strona została przepisana.


— Mów pan dalej.
— Dżalma wyjechał wczoraj... Doktór oświadczył, że rana księcia pogorszyłaby się niebezpiecznie, jeżeliby odbywał podróż nie położywszy się w powozie; tym sposobem pozbył się towarzystwa przysłanego przez niewiadomą osobę jegomościa, który pojechał osobno; doktór mnie także chciał oddalić; ale Dżalma tak się uparł, iż jechaliśmy razem; doktór, książę i ja. Wczoraj wieczorem przybyliśmy na połowę drogi; doktór radził, aby przenocować w oberży, mówiąc, że dosyć będziemy mieli czasu, aby stanąć dziś wieczór w Paryżu, a to wskutek oświadczenia księcia, że 12 lutego wieczorem tu znajdować się musi. Doktór nalegał, aby sam jeden tylko jechał z księciem. Z listu Jozue’go wiedziałem, że wam niezmiernie zależy na tem, aby Dżalma nie znajdował się w Paryżu 13 lutego, powziąłem więc podejrzenie. Przybywszy do oberży, kiedy doktór był przy Dżalmie, poszedłem do jego pokoju i przejrzałem pudełko z licznemi flaszeczkami; w jednej z nich było opjum... Domyśliłem się...
— Czegoś się pan domyślił?
— Zaraz wyjaśnię... Doktór, oddalając się od chorego, rzekł mu: „Rana pańska w dobrym stanie, ale trudy podróży mogłyby wywołać zaognienie; dobrze więc będzie jutro, podczas dnia, zażyć lekarstwo łagodzące, którego przyrządzeniem zajmę się dzisiaj, aby było na pogotowiu“. Rachuba doktora była prosta: nazajutrz, a więc dziś, książę wypiłby opjum o czwartej lub piątej popołudniu... wkrótce potem głęboko by zasnął. Doktór niespokojny, kazałby się zatrzymać... oświadczyłby, że byłoby niebezpiecznie jechać dalej... przepędziłby noc w oberży, przy księciu, którego sen miał trwać akurat do tej godziny, jaka dla was była potrzebna. Taki był wasz zamiar; postanowiłem z niego skorzystać.
— Wszystko, co pan opowiadasz, jest historją o żelaznym wilku.