Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/631

Ta strona została przepisana.


dynku frontowego. W tym budynku urządzone było mieszkanie dla Samuela. Okna wychodziły na obszerne podwórze, przegrodzone sztachetami, za któremi widać było ogród. W środku ogrodu wznosił się duży dom piętrowy z ciosowego kamienia, tak dziwacznie podniesiony, iż trzeba było przejść gankiem podwójne schody o dwudziestu stopniach, by się dostać do drzwi zamurowanych od stu pięćdziesięciu lat.
Miejsce okiennic zastępowały szerokie i grube blachy ołowiane, szczelnie zlutowane i osadzone w żelaznych ramach, wmurowanych w kamień. Przytem, aby nie dopuścić przystępu powietrza i światła, i tym sposobem ochronić od psucia się wewnątrz i zewnątrz, dach był pokryty grubą blachą ołowianą, jak i górne otwory kominów, które wpierw zamurowano.
Takim samym sposobem zamknięto mały taras czworoboczny na szczycie domu, okrywając jego szklane ściany oponą ołowianą, przymocowaną do dachu. Skutkiem jakiejś dziwnej fantazji, w każdej z czterech blach ołowianych, okrywających cztery ściany tarasu, zwrócone na cztery główne strony świata, zrobiono po siedem małych, okrągłych otworów, rozmieszczonych w kształcie krzyża.
Przy takich ostrożnościach, przy trwałej budowie tego domu, wymagał on tylko małych reparacyj zewnątrz; pokoje zaś, przy zamkniętym zupełnie przystępie powietrza, miały pozostać przez półtora wieku w takim stanie, w jakim znajdowały się przy zamknięciu.
Widok rozwalonych murów, spróchniałych i połamanych okiennic, napół zapadłego dachu, mchem i chwastem zarosłych okien, byłby może mniej smutnym, niż widok tego domu kamiennego, naszpikowanego żelazem, zalanego ołowiem i jak grób zachowanego.
Ogród, całkiem zaniedbany, do którego dla odbycia perjodycznej rewizji, tylko raz na tydzień wychodził stróż Samuel, przedstawiał, nadewszystko w lecie, dziwną