Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/640

Ta strona została przepisana.


nakże trzeba było wielkich zdolności finansowych do osiągnięcia celu, gdy przyszło już do obracania pięćdziesięcioma miljonami; tę zdolność ostatni Samuel, zaprawiony w szkole ojca, rozwinął do wysokiego stopnia.
Nic szlachetniejszego, godniejszego szacunku nad postępowanie członków tej rodziny, którzy przez tyle lat pracowali, równie bezinteresownie jak roztropnie na i powolnem pomnażaniem fortuny, w której nie spodziewali się wziąć udziału.
Nic wreszcie zaszczytniejszego tak dla dotkniętego banicją, który powierzył sumę, jak i dla żyda, który ją przyjął; bez żadnej innej rękojmi, prócz wzajemnej ufności i szacunku, gdy chodziło o skutek, który dopiero za sito pięćdziesiąt lat miał się okazać.

Przeczytawszy z największą uwagą bilans, Samuel rzekł do żony:
— Pewny jestem, żem się nie pomylił w dodawaniu; sprawdzimy teraz z twoją notatką spis sum.
Czytał:

— Wszystko w porządku — rzekł Samuel sprawdziwszy wszystko z papierami wartościowemi, złożonemi w szkatułce z drzewa cedrowego. — Jest więc w kasie do rozporządzenia spadkobierców rodziny Rennepont’a suma dwieście dwanaście miljonów, sto siedemdziesiąt pięć tysięcy franków.
— To nie do uwierzenia! — zawołała Jezabel — wiedziałam, że ogromne są skarby w twych rękach; ale nigdybym nie uwierzyła, że 150.000 fr., złożonych przed stu pięćdziesięciu laty, były jedynym zaczątkiem tego olbrzymiego majątku.
— A przecież tak jest, Jezabello... Niema wątpliwości, że mój dziad, mój ojciec i ja zawsze równie wiernie jak dbale zarządzaliśmy tym funduszem; lecz ani moi przodkowie, ani ja, nigdy nie dopuściliśmy się pożyczki