Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/657

Ta strona została przepisana.


i panną de Cardoville, z panem Handy, z księciem Dżalmą i z Leżynago; gdyby mu powiedziano, że jest spadkobiercą Marjusza Renneponta, mniemałby, że jest jedynym potomkiem tej rodziny.
Gabryel przypatrywał się pracy mularzy, wybijających zamurowane drzwi do domu.
Samuel wprowadził do pokoju księdza d’Aigrigny: Gabryel się odwrócił, Rodin się obrócił, Rodin zaś szepnął księdzu d’Aigrigny:
— On nie wie o niczem.
Pomimo robionej obojętności, twarz pana d’Aigrigny była blada, przebijał się w niej niepokój.
Gdy Gabrjel się odwrócił, odezwał się do niego przyjaznym tonem:
— Kochany synu, wiele mnie to kosztowało, żem ci do tej chwili odmawiał posłuchania; zapewnić cię jednak mogę, żem tak postąpił z tobą jedynie dla twego własnego dobra.
— Powinienem wierzyć waszej wielebności — odrzekł misjonarz, kłaniając się.
Ksiądz d’Aigrigny, w którego ręce złożył straszną przysięgę, łączącą go na zawsze z zakonem jezuitów, wywierał nań wpływ despotyzmu, ucisku i ustawicznego postrachu.
Po powrocie z Ameryki, Gabrjel pierwszy raz dopiero widział się z księdzem d’Aigrigny.
— Pragniesz, kochany synu, pomówić ze mną w bardzo ważnym przedmiocie?
— Tak, wielebny ojcze.
— I ja także chcę objaśnić cię o interesie wiagi i posłuchaj więc mnie naprzód... Lat temu blisko dwadzieścia — mówił czule ksiądz d’Aigrigny — spowiednik twej przybranej matki zwrócił się do mnie, za pośrednictwem pana Rodina, polecając cię mej uwadze, twój łagodny, skromny charakter i wczesne rozwijanie się władz umysłowych zasługiwały na troskliwe zajęcie się tobą; za mojem staraniem zostałeś przyjęty bezpłatnie do jednej ze szkół na-