Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/659

Ta strona została przepisana.


Myśl ta prawdziwie pogrążyła go w rozpaczy. Odpowiedział z wielką łagodnością:
— Mój synu, niepodobna mi uwierzyć, aby kiedy ciebie i mnie przedzielać miała przepaść...
— W rzeczy samej, jest temu lat blisko dwanaście, wielebny ojcze — mówił Gabrjel poważnie — odkąd za staraniem twojem wszedłem do szkoły jezuitów... Wszedłem z ufnością. Ale jakże zachęcano ten szacowny instynkt dzieciństwa?... Tegoż samego dnia, w którym przybyłem, rzekł do mnie przełożony, wskazując mi dwoje dzieci nieco starszych ode mnie: „Oto są towarzysze, szczególniej dla ciebie przeznaczeni; zawsze wszyscy trzej razem będziecie wychodzili; reguła zakonna nie dozwala rozmowy między dwoma; reguła także wymaga, abyś pilnie słuchał, co mówić będą twoi towarzysze, a następnie mógł mi wszystko powtórzyć, bo te kochane dzieci, mimowoli, mogą mieć złe myśli; a jeżeli będziesz kochał swych towarzyszów, ostrzeżesz mnie o ich złych zamiarach... lepiej jest zapobiec złemu, aniżeli je potem karać“.
— Mój synu, takie są w istocie — rzekł d’Aigrigny — reguły naszych szkół.
— Wiem o tem — z żalem odpowiedział Gabrjel — tak więc w trzy dni potem, ja, biedne, uległe i łatwowierne dziecko, śledziłem naiwnie mych towarzyszy, podsłuchując, zatrzymując w pamięci ich rozmowy i donosząc o wszystkiem przełożonemu, który mi winszował mej gorliwości... Była to niegodziwość, jaką mi nakazywano... a z tem wszystkiem, Bóg mi jest świadkiem, sądziłem, że dopełniam uczynku pobożnego... kiedym pewnego dnia zawinił przekroczeniem reguł domu, rzekł mi przełożony: „Moje dziecię, zasłużyłeś na surową karę; ale będzie ci ona darowaną, jeśli zdołasz odkryć takie przewinienie w którym z twoich towarzyszów; kiedy schwytasz ich na uczynku i ściągniesz na nich zbawienną karę, odniesiesz stąd dwojaką korzyść: bo wyświad-