Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/702

Ta strona została przepisana.


jednak niemasz nic nad to prostszego. Mości księże Gabrjelu de Rennepont... proszę cię, zaprzecz moim słowom lub je sprostuj, jeślibym w czemkolwiek uchybiał najściślejszej prawdzie... Jegomość ksiądz Gabrjel de Rennepont, zawdzięczając starania, które niegdyś dla jego wychowania podejmowało zgromadzenie, do którego ja mam zaszczyt należeć, uczynił mnie, jako przedstawicielowi tegoż zgromadzenia, dobrowolnie, chętnie, zapis majątku, jakiby kiedyś mógł spaść na niego, a o którego wartości ani on, ani ja, nic nie wiedzieliśmy...
— Prawda — rzekł młody ksiądz — zapis ten uczyniłem dobrowolnie.
— Dziś rano, wskutek rozmowy bardzo poufnej, ksiądz Gabrjel objawił mi znowu dobrowolne życzenie dotrzymania tego zapisu... nie powiem dla mnie... gdyż ziemskie dobra bardzo mało mnie obchodzą... ale na pobożne, święte, miłosierne uczynki, których nasze zgromadzenie miało być wiernym szafarzem... Odwołuję się w tem do prawości księdza Gabrjela i błagam go, aby oświadczył, czy zobowiązał się lub nie, nietylko najsolenniejszą przysięgą, ale nawet najprawniejszym aktem, zdziałanym przed notarjuszem panem Dumesneil, aktem, który jest w mem posiadaniu.
— Prawda — odpowiedział Gabrjel.
— Akt spisany został przeze mnie — dodał notarjusz.
— Ale Gabrjel ustąpił tylko to, co do niego należało! — zawołał Dagobert — on nie mógł przypuszczać, abyś chciał go użyć za narzędzie dla ograbienia innych!
D‘Aigrigny mówił dalej:
— A więc, mocą podwójnego aktu, to jest przysięgi i zapisu notarjalnego, ksiądz Gabrjel potwierdził poprzednio przez siebie uczynioną darowiznę; a nadto jeszcze — rzekł z naciskiem — gdy z wielkiem jego, również jak naszem zdziwieniem, poznaną została ogromna wartość puścizny, ksiądz Gabrjel, podobnie jak ja, ukląkł dla podziękowania Stwórcy, że go natchnął świętą myśl ofiarowa-