Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/71

Ta strona została przepisana.


wsiąść na koń. Pomimo znacznych strat, szczęście sprzyjało nam w dniu dzisiejszym. Jutro będzie bitwa stanowcza, bo widać stąd ognie angielskich czatów... Owóż, najukochańsza moja Ewo, chłopakowi temu życie winien jestem. Szczęściem rama jego nie jest niebezpieczna, kula prześlizgnęła się wzdłuż żeber“.
— Ten dzielny młodzieniec odebrał, jak powiedział generał: „Białą ranę“, — rzekł Dagobert.
— „Teraz, najukochańsza moja Ewo — zaczęła Rózia znowu — musiałaś z niniejszego opisu poznać walecznego Dżalmę; liczy on ledwo osiemnaście lat. Godny jest swojego ojca. Posiada tak bohaterską, tak dumną odwagę, że podobnie, jak młody Greczyn z czasów Leonidasa idzie do walki z odkrytą piersią, gdy tymczasem inni wojownicy jego ojczyzny, którzy pospolicie mają nieokryte nogi, ręce i pierś, występując do boju, wkładają gruby kaftan.
„Wreszcie, najdroższa moja Ewo, z pewną dumą rozmyślam o tem, że w żyłach tego walecznego młodzieńca francuska krew płynie; ojciec jego przed kilkunastu laty poślubił młodą dziewczynę, której familja, francuskiego rodu, oddawna w Batawji osiadła. To podobieństwo między mojem położeniem, a położeniem starego mego przyjaciela, bardziej jeszcze powiększyło przywiązanie moje ku niemu, bo i twoja familja, moja Ewo, z Francji pochodzi, i od dawnych czasów wyniosła się zagranicę. Nieszczęściem, biedny książę od wielu lat traci tę ubóstwianą żonę.
„Patrz, naukochańsza moja Ewo, ręka mi drży, kiedy te słowa piszę, słabo mi... tęskno... serce mi się ściska, pęka... takie szczęście!... O mój Boże!... A dziecię nasze... cóż się z niem stanie bez ciebie... beze mnie... O! nie, nie, obawa ta jest nierozsądkiem... Ale co za okrutna męczarnia: niepewność!... Bo wreszcie, gdzież ty jesteś? Co robisz? co z tobą się stanie? Daruj mi... tak smutne myśli... nasuwają mi się mimowolnie... Okropne,