Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/800

Ta strona została przepisana.


w pałacu niegdyś Beaulieu... Ale.. zdaje ¡mi się, — rzekła Adrjanna po pewnem zastanowieniu się, — że z wielu względów nie będzie ani przyzwoitą, ani roztropną rzeczą umieszczać księcia Dżalmę w pawilonie, który zajmowałam w pałacu Saint-Dizier... Widziałam ja niedawno śliczny, zupełnie umeblowany, gotowy domek; w ciągu dwudziestu czterech godzin uzupełnią i urządzą w nim pomieszkanie wcale piękne... Tak, tak, to będzie daleko lepiej! — dodała po nowem zastanowieniu się — tym sposobem będę mogła daleko pewniej zachować największe incognito.
— Jakto?! — zawołał Rodin, którego projekty niweczyło to nowe postanowienie panny de Cardoville — chcesz pani, aby on zupełnie nie wiedział?...
— Chcę, aby książę Dżalma wcale nie wiedział, kto jest nieznajomym przyjacielem, który mu przychodził z pomocą; życzeniem mojem jest, aby on nie słyszał mego nazwiska, aby nawet nie wiedział, że istnieję... Przynajmniej na teraz... Później... może za miesiąc... zobaczę; okoliczności wskażą, jak mi wypadnie postąpić.
— Ale — zakwestjonował Rodin, ukrywając swój niepokój, wywołany tym zawodem — czy nie będziesz pani miała za wiele trudności w zachowaniu tego incognito?
— Gdyby książę zamieszkał mój pawilon, sąsiedztwo mej stryjenki mogłoby go wkrótce objaśnić o rzeczywistym stanie rzeczy; właśnie unikając tego, muszę zmienić mój pierwotny zamiar... Ale książę zamieszka w stronie dość odległej... przy ulicy Białej. Któżby mu mógł powiedzieć o tem, o czem wiedzieć nie powinien? Jeden z mych starych przyjaciół, pan Nerwal, pan i ta dobra panienka, — tu wskazała wyrokiem Garbuskę — na których dyskrecji mogę polegać, sami tylko będziecie wiedzieli o mej tajemnicy... dobrze więc będzie zachowana!... Zresztą, jutro obszerniej pomówimy o tym przedmiocie; wypada, najpierw, aby się udało panu odnaleźć tego biednego księcia.
Rodin, lubo bardzo niezadowolony z nagłego postano-