Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/857

Ta strona została przepisana.


XVII.
ADRIANNA I DŻALMA.

Po wyjściu Faryngei Rodin wziął list księdza d‘Aigrigny w jednę rękę, a drugą zdawał się szukać czegoś najprzód w kieszeniach surduta, potem w kieszeni w spodniach; potem nareszcie, nigdzie nie znalazłszy, położył list na kolanach swych wytartych czarnych pantalonów, patrząc nań z żalem i niepokojem.
— Niestety! kochany książę! — rzeki Rodin — zdarzyła mi się rzecz najprostsza w świecie, najbagatelniejsza, a jednakże wiele mi sprawia kłopotu... zapomniałem, lub też zgubiłem okulary, a przy tem półświetle, a nadewszystko z przyczyny nieszczęsnego wzroku, który przez zbytnią pracę i z wiekiem straciłem, niepodobna mi będzie przeczytać tego listu, a jest bardzo ważny, gdyż czekają ode mnie bardzo spiesznej, bardzo prostej i bardzo kategorycznej odpowiedzi...
— Mój ojcze, — rzekł mu uprzejmie Dżalma — czy pozwolisz, abym cię wyręczył?
Przeczytawszy, starać się będę zapomnieć natychmiast, com czytał...
— Czy naprawdę byłbyś łaskaw, kochany książę, uczynić mi tę przysługę? Nie ośmieliłbym się prosić cię o nią.
To mówiąc, Rodin podał list Dżalmie, który czytał głośno.
Treść tego listu była następująca: „Dzisiejsza ranna bytność pana w pałacu Saini-Dizier,