Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/880

Ta strona została przepisana.


XX.
PAMIĘTNIKI.

Wróciwszy do swego pokoju, w parę godzin po schowaniu rękopisu, zabranego Garbusce, powodowana ciekawością, postanowiła go przejrzeć.
„Dziś były moje imieniny. Aż do samego wieczora miałam próżną nadzieję. Wczoraj zaszłam do pani Baudoin dla opatrzenia jej lekkiej rany na nodze. Gdym weszła, zastałam Agrykolę. Pewno mówił o mnie z matką, bo, gdy mnie ujrzeli, umilkli natychmiast i tylko z uśmiechem spojrzeli na siebie, a potem spostrzegłam, przechodząc koło komody, piękne tekturowe pudełko, a na jego nakrywce ładną poduszeczkę... Uczułam, jak, uszczęśliwionej, wystąpił mi na twarz rumieniec... Rozumiałam, że to podaruneczek dla mnie przeznaczony, ale udałam, jakobym nic nie wiedziała.
„Lecz próżne były moje nadzieje. Przeminął dzień... Nadszedł ten wieczór... Nic... Piękne pudełko nie dla mnie było przeznaczone. Na jego nakrywce była poduszeczka... więc było przeznaczone dla kobiety... Komuż więc podarował je Agrykola?...
„W tej chwili jestem mocno cierpiąca. Moje przywidzenie, że Agrykola będzie winszował mi imienin, jest bardzo dziecinne, wyznaję, to ze wstydem... ale byłoby to mi dowiodło, iż nie zapomniał o tem, że ja mam inne imię prócz Garbuski.