Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/942

Ta strona została przepisana.


złożył, liczne dowody męstwa, siły, dzielności i szlachetności.
— Chciałam abyś to przeczytał — rzekła Adrjanna, przerywając mu — i pojął... mój dla niego szacunek; bo jego odwagę, heroiczną dobroć poznałam podczas rozmowy, niespodziewanie podchwyconej, zanim się mu pokazałam. Od owego dnia byłam przekonana, że jest równie szlachetny, jak nieustraszony, równie delikatny, czuły, jak energiczny i śmiały... Spostrzegłam, jakie sprawiłam na nim wrażenie... i jakiego sama doznałam.. uczułam, że moje życie przywiązane jest do tej miłości.
— A teraz jakie są zamiary pani?
— Chcę, aby Dżalma, dowiedziawszy się o szczęściu mego serca, doznawał, czuł taką rozkosz, jakiej ja doznaję...
— Kiedyż chcesz, pani, ujrzeć Dżalmę?
— Jutro. Tak, jutro.
— A dzisiaj, co pani będziesz robić?
— Nie wiem jeszcze. Muszę przemyśleć wszystko, o czem mówiliśmy.
— Może spędzimy razem ten dzień. Otóż wyborna nastręcza się sposobność: teraz już godzina druga... o wpół do czwartej moja siostrzenica przybędzie tu powozem; dzień jest bardzo piękny... mnóstwo ludzi będzie dziś w lasku Bulońskim; pani wybornej użyjesz przejażdżki; zdaje mi się, że już tam na nią zwrócone są oczy... potem otwarte, wolne powietrze, ruch, złagodzą twą gorączkę... A wieczorem, zaprowadzę panią do Indyj...
— Do Indyj?...
— Do dzikiego lasu, gdzie słychać ryk lwów, rysiów i tygrysów...
— Czy doprawdy?... chyba to żarty.
— Wcale nie, przyrzekam pani, że jej pokażę w naturze owe drapieżne zwierzęta, straszliwych mieszkań-