Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/967

Ta strona została przepisana.


dusiciel, co utatuował Dżalmę w Jawie, gdy spał) zabrał malutkiego z gniazda i sprzedał europejskiemu kapitanowi... Potęga Bohwanji jest wszędzie — dodał thug, zanurzony w swym krwawym zabobonie.
— Adrjanno... — ozwała się nagle margrabina — oto teraz pogromca zwierząt blisko nas... patrz, jakie widać przerażenie w jego twarzy?...
— W rzeczy samej, — dodał margrabia przekonywającym tonem, — okropnie zbladł... mówią, że, gdyby na chwilę stracił spokojną przytomność umysłu, na największe wystawiłby się niebezpieczeństwo.
— Ach! to byłoby okropne! — zawołała margrabina do Adrjanny — gdyby miał być raniony...
— Alboż to od każdego zranienia umierać trzeba... — odpowiedziała Adrjanna tak obojętnym tonem, iż młoda mężatka spojrzała na nią ze zdziwieniem.
— Ach, moja kochana, mówisz okrutne rzeczy!
— Cóż chcesz? taka atmosfera otacza nas i działa na mnie.
— Patrzcie... patrzcie... pogromca zwierząt wypuścił strzałę na rysia! — rzeki nagle margrabia, — a potem dopiero rozpocznie walkę.
Morok w tej chwili założył strzałę na łuk, przykląkł za łomem skały... mierzył długo... grot świsnął i zniknął w głębi jaskini, do której schronił się ryś, pokazawszy na chwilę swój groźny łeb. Zaledwie strzała zniknęła, kiedy Śmierć umyślnie podrażniona przez niewidzialnego Goljata, ryknęła rozjątrzona, jakgdyby ją ugodził wymierzony cios...
Pantomina Moroka była tak wyrazista, udał tak naturalnie radość, że trafił drapieżne zwierzę, iż rzęsiste oklaski zabrzmiały w całej sali... Wtedy, odrzuciwszy daleko od siebie łuk, wydobył puginał z za pasa, wziął w zęby i zaczął czołgać się, jakgdyby chciał zajść zranione zwierzę w legowisku.
Żeby lepiej jeszcze udało się złudzenie, ukryty Goljat