Strona:PL Sue - Artur.djvu/391

Ta strona została przepisana.


ny, coraz bardziéj purpurowy, Coraz bardziéj lazurowy? Wszystko w podobnéj miłości nie jest-że zachwycającém? wszystko! same nawet jéj popioły, biedne szczątki listów miłosnych, które jeszcze woń wyziewają? Nieznajdujesz że to ani rozkoszném, iż na tym zachwycającym świecie, miłość ulega u każdego prawu niebiańskiéj metampsykozy? Bo, jeśli umiera dziś z jedno — miesięcznéj starości, czyż jutro nieodradza się młodsza, zbytkowniej silna niż kiedykolwiek, pod innym znowu kształtem; lub raczéj... dla innego kształtu? Pani de Pënâfiel nie mogła jeszcze zrozumieć dla czego udawałem podobną płochość, wtedy, kiedy mi powierzyła tak smutne swoje cierpienia. Ścigałem na jéj twarzy rozmaite i przykre wrażenia, jakie jéj sprawiały moje płocho-niedbale wyrazy. Sadziła zrazu że żartuję; jednakże nieprzestawałem mówić tonem tak śmiałym, tak zuchwale przekonanym, iż niezadługo, niewiedząc co o tém myśleć, rzekła, spoglądając na mnie z osłupieniem i prawie z wyrazem wymówki:
— To wiec Pan jesteś szczęśliwy!
— Najdoskonalej szczęśliwy, Pani; i nigdy życie światowe nieukazało mi się pod kształtem bardziéj promieniejącym i ułudnym.
Pani de Pënâfiel wlepiła we mnie przez