Strona:PL Sue - Artur.djvu/402

Ta strona została przepisana.


skruszyć obraz? Od dawa uczęszczałem do pani de Pënâfiel, a jednakże nikt niezdawał mi się być przedmiotem téj namiętności niepoznanéj jaką jéj przypisywałem.
Jéj boleść, jéj żale, dalszych więc sięgały czasów? Tłumaczyłem sobie teraz tysiąc dziwacznych osobliwości, aż do téj chwili niezrozumialnych dla mnie, i tak rozmaicie od świata tłumaczonych, jej nagłe milczenia, jéj znudzenie, jéj pogardę dla wszystkiego i wszystkich, a niekiedy jednakże jéj radości żywe i nagłe, które zdawały się wybuchać na jakieś wspomnienie, potém gasnąć w żalach i rozpaczy. — Koketerya jéj obejścia się, tak powabna i nieustająca miała cel wtenczas: lecz kiedyż ta tajemnicza osoba mogła cieszyć się widokiem tylu wdzięków? Napróżno szukałem odgadnienia téj zagadki, przypominając sobie jak się wstrzymywała, jak cofała w naszéj ostatniéj rozmowie, i pomieszanie jéj w chwili, gdy już zapewne miała mi powiedzieć tajemnicę która ją udręczała.
Lecz jakiż był, jaki mógł być przedmiot téj namiętności tak gwałtownéj tak nieszczęśliweéj téj miłości, która od kilku tygodni nadewszystko zdawała się jéj sprawiać jeszcze głębsze udręczenie?