Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1295

Ta strona została przepisana.

większa część domów tego miasteczka, gdzie mieszkają wszyscy dostarczyciele żamkowi. Pojmujesz zatem, że w braku szczerego przywiązania i przychylności, własny interes znacznej liczby osób, które zależą od tej zamożnej familji, wymaga, ażeby te osoby okazywały przynajmniej pozory jakiegoś szacunku i przywiązania do niej. Dlatego też pośród okrzyków, które pewnie słyszałeś, kiedy margrabia i jego babka przejeżdżali, może bardzo mało było takich, któreby były zupełnie bezinteresowne; zresztą, państwo de Pont-Brillant wydzielają corocznie pewną sumę dla ubogich, której rozdziałem zajmuje się burmistrz z proboszczem; ale młody margrabia, równie jak jego babka, mało się o to troszczą, ich filozof ja bowiem, jak słychać, przewyższa jeszcze filozofję barona de Holbach. Wyobraź sobie znakomitą damę z czasu regencji, z szyderczym ateizmem i bezwstydną mową owych czasów; ale pytam cię jeszcze raz, mój przyjacielu, poco te wszystkie pytania, dotyczące zamku de Pont-Brillant?
— Ponieważ wtedy, kiedym tu był sam na sam z Fryderykiem, zdawało mi się dostrzegać, że młodzieniec ten czuje głęboką nienawiść dla margrabiego.
— Fryderyk! — zawołał doktór ze «zdziwieniem i niedowierzaniem — to być nie może. Powtarzam ci jeszcze raz, jestem nieomylnie przekonany, że on z panem de Pont-Brillant jeszcze ani razu w życiu swojem nie mówił co ci się dzieje... Nienawiść ku temu młodzieńcowi? dlaczegóżby? z jakiego powodu?
— Nic nie wiem, ale jestem pewien tego, com widział.
— Cóżeś więc widział?
— Koń, którym Fryderyk i jego matka tutaj przyjechali, urwał się zapewne, z pod okna i wmieszał do orszaku myśliwych; młody margrabia wychłostał go za to szpicrutą tak silnie, że gdybym w tej chwili nie był wstrzymał Fryderyka, byłby się niezawodnie z okna rzucił, z gniewu bowiem i wściekłości zbladł nadzwyczajnie i pogroził pięścią panu de Pont-Brillant.