Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1303

Ta strona została przepisana.

godziny jedna po drugiej; jedyny tylko raz Fryderyk pomyślał o matce i jej boleści, jeżeli, może już za godzinę... zabity zostanie.
Ale myśl ta, tylko na chwilę wstrząsła złowrogiem postanowieniem młodzieńca, który następnie powiedział do siebie: — Lepiej umrzeć... zgon mój mniej łez kosztować będzie matkę, aniżeli takie życie... sądzić o tem mogę z łez, które już nade mną wylała.
Kiedy tak oczekiwał margrabiego, powóz jakiś, który ruszył z zamku około godziny trzeciej, zatrzymał się na rozstajnej drodze, przecinając drogę wielkiego hetmana niedaleko skały Grand-Sire.
Powóz ten, rodzaj małej, lecz bardzo szerokiej i niskie] dorożki, zaprzężony w dwa prześliczne konie, stanął przed drogowskazem, umieszczonym na rozstajnej drodze; dwóch upudrowanych lokai zeskoczyło, z kozła, jeden z nich otworzył drzwiczki, i pomimo ciężaru osiemdziesięciu lat, stara margrabina wysiadła dosyć żwawo z powozu, a za nią jakaś druga dama, prawie tego samego wieku.
Drugi lokaj wydobył składane krzesło, jakich słabowite i podeszłe osoby zwykły używać na przechadzkach, i zamierzał udać się za obu damami, ale margrabina, rzekła do niego swoim dźwięcznym, chociaż drżącym nieco głosem:
— Zostań przy powozie, a krzesło oddaj Zerbimecie.
Lokaj ukłonił się, oddał krzesło towarzyszce margrabiny, poczem obie niewiasty udały się drogą wielkiego hetmana, która mało będąc zwiedzaną, pokryła się miękkim kobiercem z mchu i murawy.
Staruszka towarzysząca margrabinie i nazywana Zerbinettą, zabrała z sobą krzesło.
Jak się to dziwnem wydawać musi, że kobieta, mająca około osiemdziesięciu lat, nosiła jeszcze zdrobniałe i pieszczotliwe imię Zertbinetty; ale ta zasługiwała więcej niż ktokolwiek na takie imię, zwłaszcza w pierwszych cza-