Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1311

Ta strona została przepisana.

szczególny i dziki krzyk sępa... Krzyk ten zmieszał tak dalece kawalera, że ja, pocieszając biednego chłopca w tem smutnem zdarzeniu, powiedziałam do niego: To sęp jakiś przeklęty!.... to sęp!...
Niepodobieństwem byłaby opisać głos staruszki, jakim wymówiła swoje ostatnie słowa: to sęp! zażywając z rozkoszą tabaki hiszpańskiej, i podzielając głośny śmiech Zerbinerty.
— Pobiegnij pan do zamku i przynieś fuzję — rzekłam do kawalera — mówiła dalej margrabina — to szkaradne stworzenie trzeba koniecznie zastrzelić... abh! jabym tego niegodziwego sępa własnemi rękami rozdarła... Śpiesz się pan, śpiesz, ja tu zaczekam. — Na Boga, margrabino, jakaż to szalona myśl, wszakże już i noc nadchodzi, będzie się pani bała. — Ah! kawalerze, ja nie jestem lękliwa, spiesz pan do zamku i wracaj napowrót. — Czas naglił, moja duszo, gdyż przyszedłszy do biednego prezesa, znalazłam go już zupełnie ochrypłym, krzyczał tylko jak sęp, któregoby chciano zadusić... na szczęście, przy mnie wkrótce odzyskał swój dawny głos.
— Jakaż to wyborna historja, pani margrabino... a potem kiedy kawaler powrócił?
— Znalazł nas, to jest prezesa i mnie, prawie w tem samem miejscu, gdzie teraz jesteśmy. Przybywaj że kawalerze, zawołałam na niego zdaleka, gdyby nie prezes, któregom tu przypadkiem spotkała, byłabym umarła ze strachu. Wszakże ja margrabinie mówiłem, odpowiedział piękny Allkander, a gdzież jest ów sęp? — Dalipan, kawalerze, zdaje mi się, żem go spłoszył, gdyż jakem tylko spotkał margrabinę, już się ani razu nie odezwał, ale słuchaj pan, kochany kawalerze, dodał poczciwy Lunel w niewinności ducha; czy pan wie, że głos takiego ptaka zawsze zwiastuje nieszczęście? i wymawiając te słowa z pewną złośliwością, przycisnął mą rękę do siebie. — Rzeczywiście, kochany prezesie, słyszałem już nieraz, że ten krzyk powszechnie bywa złą wróżbą — odpowiedział