Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1341

Ta strona została przepisana.

całej długości swojej dziwne przeciwieństwo światła i ciemności.
— Stąd o dwadzieścia kroków, na samym wierzchołku góry, widziałem pana Fryderyka wchodzącego do tej poręby, która leży tu nad drogą — rzekł dzierżawca wskazując pani Bastion część lasu, zarosłą młodemi dębami — otóż przetrząsnę to miejsce... i niepodobna, ażebyśmy nie zdybali pana Fryderyka, jeżeli się tu jeszcze znajduje.. Na wypadek, gdybym go spotkał przed panią, powiem mu, że pani żąda ażeby natychmiast zaniechał czatów... nieprawdaż, pani? — dodał rolnik cichym głosem.
Marja skinęła głową na znak potwierdzenia i weszła w poręby z uczuciem nieopisanej trwogi, gdy tymczasem Jan Franciszek oddalił się od niej.
W tej chwili usłyszano już wyraźny bieg konia, idącego pod górę.
Jeźdźcem był Rudolf de Pont-Brillant, który, wydostawszy się z wąwozu, tą drogą musiał przejeżdżać.
Fryderyk, znając dokładnie położenie lasu, ominął koło, którem młody margrabia do tego punktu musiał jechać i tym sposobem stanął tu nierównie prędzej od młodego margrabiego, który spodziewał się już spokojnie powrócić do domu.
Rudolf nie zastraszony bynajmniej dziwnemi wypadkami tego wieczoru, gwizdał sobie jakąś piosnkę myśliwską, gdy tymczasem wierzchowiec jego powolnym krokiem postępował w górę drogi, która w tem miejscu była dosyć przykrą.
Marja z coraz większym niepokojem zdążała przez porębę.
Wkrótce przybyła do obszernego niezarosłego placu, oświeconego blaskiem księżyca.
W środku tego miejsca wznosił się ogromny dąb; gęsty mech i opadłe liście, zaścielając ziemię, tłumiły odgłos jej kroków; tym sposobem młoda niewiasta mogła się zupełnie zbliżyć, nie wzbudziwszy uwagi swego syna, które-