Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1345

Ta strona została przepisana.

jakgdybyś się ze snu dopiero obudził, nieprawdaż, Fryderyku?
Pani Bastien zamykając z własnej wioli oczy, ażeby uniknąć tej strasznej rzeczywistości, usiłowała przekonać samą siebie, że Fryderyk pozbawiony był rozumu.
— Tak, jestem tego pewna — dodała — że ty nic nie wiesz, co się działo od chwili twego wyjścia z domu, wszakże prawda? Nic mi nie odpowiadasz, o! ja to rozumem. Twoja biedna głowa jest jeszcze w obłędzie. Przyjdźże do siebie, moje biedne dziecię... uspokój się, mój Boże! Więc ty mnie nie poznajesz?... To ja jestem... twoja matka...
— Poznaję cię, moja matko...
— Ah! nareszcie!
— Jestem przy najzdrowszych zmysłach...
— Ah!... tak, teraz... Dzięki Bogu! ale nie tak było przed chwilą...
— Zawsze byłem przy zupełnym rozumie.
— Nie... moje biedne dziecię, nie!
— Wiem, gdzie jestem...
— Tak, teraz poznajesz i wiesz... ale nie wiedziałeś pierwej.
— Powiedziałem ci, moja matko, że wiem po co tu przybyłem... tu o dziesięć kroków od słupa Cztery-Ręce.. stanąć na czatach... z fuzją nabitą kulami.
— Ah!... dobrze! dobrze!... w takim razie — rzekła nieszczęsna matka, udając spokój — Jan-Franciszek, dzierżawca folwarku Coudraie nie omylił się wcale, powiedział mi bowiem...
— Powiedział... co powiedział?
— Żeś tu przyszedł na czaty... gdyż wieczorem widział cię wchodzącego z fuzją do tej poręby, a nawet powiedział on sobie: Patrzaj! wszakże to pan Fryderyk, zapewne on idzie polować ukradkiem w lesie Pont-Brillant. Dowiedziawszy się o tem... wyobraź sobie mój niepokój... przybiegłam tu natychmiast... z Janem Franciszkiem...