Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1362

Ta strona została przepisana.

głuchy na jej prośby; zdaje się więc rzeczą niemal pewną, że jej nigdy swej smutnej tajemnicy nie wyjawi, już to może przez szacunek dla ludzkości, już też, ażeby nie narazić pewności swej zemsty, nieodzownego następstwa nienawiści, zwłaszcza, kiedy ta jest tak uporczywą, tak zawziętą, jak się daje widzieć w Fryderyku.
Przeczytawszy te słowa, podkreślone przez Henryka David, ażeby nadać im większe znaczenie, te wyrazy, niestety! aż nadto usprawiedliwione ową sceną w desie, pani Bastien zadrżała.
Chcąc ukryć okropne myśli, jakie w niej obudził ostatni ustęp czytanego przez nią listu, zatrzymała się jeszcze chwilkę, a następnie czytała:
„A więc jest rzeczą niemal dowiedzioną, że pani Bastien powinna się wyrzec nadziei odkrycia tajemnicy Fryderyka drogą dobrowolnego zaufania.
„Czy więc spuścić się na swą przenikliwość?
„Przenikliwość? Mieszanina zimnego spostrzegania, udawania i podstępu, gdyż, ażeby odgadnąć tajemnicę tak uporczywie ukrywaną, trzeba użyć tysiącznych środków ubocznych.
„Smutne to są środki, które tylko ich cel może uniewinnić. Dlatego też, mój przyjacielu, nie lękasz się nigdy używać gwałtownej trucizny dla uleczenia twoich chorych.
„Jakże! czy myślisz, że kobieta przejęta godnością macierzyńską, chciałaby i mogłaby zniżyć się do podobnej roli? albo raczej, (matka nie wiele zważa na godność swoją, kiedy idzie o ocalenie jej dziecięcia), czy myślisz, że taka kobieta, jak pani Bastien, miałaby nie wolę, lecz moc do odgrywania roli tak zawikłanej, tak trudnej, tak długiej, roli, która wymaga tyle zimnej krwi, i powtarzam jeszcze, tyle udawania?
„Nie, nie, ta biedna matka, bladłaby, rumieniła, zdradzałaby się w każdej chwili, i mimo postanowienia swego