Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1392

Ta strona została przepisana.

— Szesnastoletni chłopiec! — dodał David zcicha.
— O! nie opuszczaj go pan — rzekła młoda matka bolesnym głosem, lękając się, ażeby to odkrycie nie skłoniło David‘a do wyrzeczenia się swego szlachetnego dzieła — niestety! panie, im większe jest moje nieszczęście, im jest rozpaczliwsze, tem większe powinno budzić w panu politowanie. O jeszcze raz błagam pana ze złożonemi rękami, nie opuszczaj pan mojego syna, moja ostatnia nadzieja jest w panu! w cóż ja się obrócę? co się z nim stanie? a potem, widzi pan, jestem przekonana, że on nie był wtedy przy zdrowych zmysłach, to się stało w obłąkaniu, w szaleństwie!
Po pierwszem zdumieniu, David zamyślił się na chwilkę, poczem powiedział:
— Uspokój się, pani, zamiast odstraszenia mnie od mego poświęcenia, trudności podniecą je jeszcze; ale nie łudź się pani daremnie. Fryderyk był przy zupełnym rozumie, czy zemsta miała być skutkiem jego nienawiści.
— O! mój Boże, mój Boże!... nie, nie... ja nie mogę uwierzyć temu.
— Przeciwnie, wierzaj mi, pani, chociażby Fryderyk działał rozmyślnie, to przekonanie, zamiast zastraszać, powinno panią uspokoić.
— Uspokoić mnie?
— Bezwątpienia, czegóż można spodziewać się od szaleńca? jakie środki zaradcze są dla niego? Żadne, gdy tymczasem umysł zdrowy, nawet w najokropniejszem uniesieniu, jeszcze może ulec pod wpływem pewnych uczuć.
— Ah! panie, wierzę teraz. Niestety! w nieszczęściu chwytamy się i najsłabszej nadziei.
— A zresztą, widzi pani, nienawiść Fryderyka doszła już do najwyższego stopnia, i jeżeli znamy całą rozciągłość złego, to wiemy także, że nie może ono już czynić dalszych postępów.
— Niestety! panie, co mogło być powodem tej niena-